Wraz z początkiem polskiego i babiego lata zaczęłam poznawać historię Grace i Frankie na Netflixie, dotarłam do odcinka, w którym nietuzinkowa babcia Frankie wspiera swojego syna i synową, w ich pierwszych momentach z nowonarodzoną córeczką. Przychodzi moment, w którym się oddala do swojego życia ku zatrwożeniu młodych rodziców, którzy wypowiadają na głos swoją największą obawę (klasyk!) dotyczącą opiekowania się małym człowiekiem: boję się, że coś spieprzę! Te słowa wypływają jakże szczerze z ust młodego ojca i spotykają się z równie szczerą postawą doświadczonej życiem Frankie: spieprzycie to, ale to naturalne. Młodzi ludzie przyglądają się swojej ślicznej córeczce, która drzemie w kołysce i z jakąś odrobiną spokoju zwracają się bezpośrednio do niej: ale cię spieprzymy. I nie ma w tej scenie nc negatywnego, obciążającego. Wręcz przeciwnie!


